Przed jutrzejszym meczem Bełchatowa z Lechem nasuwa mi się do głowy pewne spostrzeżenie jak wiadomo Łukasz Garguła zawodnikiem Bełchatowa jest do końca rundy potem przechodzi do Wisły aby pomóc jej we wdrapaniu sie na szczyty europejskiej piłki przynajmniej wg trenera Skorży.Co do słuszności tej tezy wypowiadał się nie będe bo to temat na inny wpis, natomiast pewne jest że Łukasz to gracz świetny który nie raz pokazał że sam może zmienić wynik meczu, i to iż Bełchatów bez niego dużo traci.
I teraz staje się rzecz dziwna a napewno nurtująca mnie przed meczem z Legią trener Ulatowski decyduje się wystawić najsilniejszy swój skład wliczając właśnie Gargułę i niestety dostaje on ciężkiej kontuzji zerwania więzadeł kolanowych.
sprawa najważniejsza zimą Wisła chciała już Gargułę odkupić od Bełchatowa lecz klub nie zgodził się na to choć Wisła oferowała ok 500tyś złotych,jednak tak na chłodno to wszystko kalkulując to tak nie dość iż Bełchatów traci zawodnika którego i tak już sie w zasadzie pozbył to jeszcze przeszło mu koło nosa pól mln złotych, to do tego musi pokryć koszty leczenia piłkarza które mogą wynieść nawet 800 tyś złotych łącznie z pensją-co prawda kluby sie porozumiały i razem pokryją koszty leczenia
Wniosek nasuwa się sam chytry traci dwa raz...a czasem nawet trzy...